
Paryż ma swój niepowtarzalny rytm. Jest on niczym bicie niewidocznego serca usytuowanego pod 324 metrową Wieżą Eiffla. Metryczne uderzenia w sposób wręcz magiczny sączą się, wirują, przenikają każdy zakamarek przestrzeni. Zdarza się, że z tym naturalnym rytmem współgra muzyka jakiegoś wykonawcy. Tak jest w przypadku dźwięków skomponowanych przez urodzonego w północno-zachodniej Francji Yanna Tiersena.
Smyczki, pianino, akordeon, instrumenty strunowe wykorzystywane przez francuskiego kompozytora przenoszą w świat baśniowy. W magiczny sposób pobudzają wszystkie zmysły, przenoszą do rzeczywistości szczelnie wypełnionej zapachami, smakami, dźwiękami, które idealnie ze sobą współgrają.
Pierwsza płyta Yanna Tiersena „La Valse Des Monstres” składająca się z minimalistycznych kompozycji, nie podbiła rynku muzycznego. Kompozytor musiał poczekać kilka lat, aby zyskać światowa sławę. Cały świat usłyszał o nim za sprawą muzyki do filmu „Amelia” (reż. Jean-Pierre Jeunet). Mimo że większość utworów nie zostały skomponowane specjalnie do filmu (pochodzą z wcześniejszych płyt muzyka) idealnie współgrają z charakterem romantycznej komedii opowiadającej o losach sympatycznej i pięknej Amelii, która postanawia naprawiać świat. Za tę muzykę Tiersen otrzymał kilka znaczących nagród w tym francuskiego Césara.
Z muzyką Tiersena warto przespacerować się po Paryżu. Zwielokrotni ona wrażenia i spowoduje, że obcowanie ze stolicą Francji stanie się przeżyciem o wiele atrakcyjniejszym. Może w ten sposób ktoś poczuje się niczym bohaterka filmu „Amelia”? Zawsze warto spróbować.